IDYJOTKA! - TAK MÓJ DZIADEK MAWIAŁ. NA MNIE TEŻ. Z SILNIE ZAAKCENTOWANYM "JO". MIAŁ SPORO RACJI

16 mar 2009

Rodzinna duma

W samochodzie zepsuła się tylna ścianka schowka. NMSIE męczy się z nią chwilę, ale w końcu rezygnuje, bo spieszymy się do pracy.
- Ty jedź, a ja to spróbuję naprawić - mówię.
Znalazłam jakieś zaczepy, wlazło.
- Naprawiłam! Widzisz, jaką masz zdolną żonę!
- No ba! W końcu żona inżyniera!

14 mar 2009

Marketing naukowy

Idziemy na pizzę. Po drodze mijamy kiosk, w którym NMSIE chce kupić "Traviatę".

NMSIE: Tylko czy wystarczy mi pieniędzy? Hmm, 6 zł drobnymi i jeszcze 20 - to mam 25.
- E?
- No co? Złotówka prowizji za wykonanie działania matematycznego.

I niech już będzie wreszcie ta wiosna...

Tym razem Tymianek w roli zaćpanego hipisa na nałęczowskiej łące. Dlaczego akurat nałęczowskiej? Don't ask! :>

A tak poza tym:

Ja: Popatrz, jakie piękne słoneczko!
NMSIE: Nigdzie dziś nie idę.
- Ale może to już wiosna! Chodźmy na spacer!
- Jasne. Nie wychodzę z tobą, bo to się zawsze wiąże z zakupami.
- Nieprawda.
- Prawda. Zakupy są drobnym druczkiem.

9 mar 2009

Mentor

Sobota. Wylegujemy się. Koty nie. Koty żądają, żebyśmy natychmiast przestali marnotrawić czas, który można poświęcić na pójście do kuchni i wypełnienie im misek

(różowa dla Bazylki i niebieska dla Tymianka. Zawsze po kilku pierwszych kęsach koty zamieniają się miskami i w efekcie Bazylia zajada się pokarmem dla kastratów, a nasz kastrat - karmą dla młodych kotek).

Tymiankowi nie wystarczają werbalne zapewnienia, że jeszcze w tym tygodniu nie zdechnie z głodu i zaczyna nas ściągać z łóżka za nogi.

NMSIE: Ała! Tymianku! Tyle razy ci mówiłem, że nie wolno atakować nóg! I co?! I nic! Nauka poszła w las. Wlaskotek.

2 mar 2009

Okazja

- Wiesz, oglądałam dziś w internecie automatyczne karmniki dla kotów. Takie z programatorem czasowym. Wyjeżdżamy gdzieś, ustawiamy, żeby się klapki otworzyły o odpowiednich godzinach. Koty mają dostęp do świeżego żarcia, nie przejadają się, można je zostawić na dłużej...
- No, no...
- I nawet można nagrać swój głos, który woła kota na jedzenie!
- Super, to co, kupujemy?
- Ale to kosztuje 205 zł.
- Hmm... Wiem. Kupimy im to w prezencie na dziesiąte urodziny.

17 lut 2009

Nulla dies sine linea

Ja: Och, telefon mi się wyładowuje. Mam tylko jedną kreskę.
NMSIE: A co, wolałabyś dwie? :>

Żywienie się cudzym kosztem

Jakoś nie chce mi się pisać ostatnio. Pewnie zaczynam być zgredziałą sekretarą ze skwaszoną miną i rzadkim wąsem.

W dodatku złośliwą.

Tadadadam, dzisiaj obgadujemy dziewuszkę z Telepizzy:

Dzwonię. Godzina dwunasta trzydzieści. Punkt. Dziewuszka odbiera. Sprawdza mój numer telefonu, adres, dane, imiona rodziców i pobiera odciski palców. Tak jakbyśmy nie zamawiali u nich pizzy średnio co 10 dni od dwóch lat.

- Chciałam zamówić pizzę do firmy.
- Od razu zaznaczę, że niestety czas oczekiwania...
- ...na 15.45.
- Ale musi pani czekać godzinę, bo czas oczekiwania...
- Nie chcę czekać godziny. Chcę czekać do 15.45!

Wreszcie mogę przejść do rzeczy. Dziewuszka już udowodniła, że kumatość jej szwankuje, zatem mówię głośno i dobitnie:

- Poproszę cztery duże pizze. Każda na tradycyjnym cieście. To będzie...
- Zaraz, ale na grubym cieście?
- Na tradycyjnym.
- Ale jakie, małe, średnie?

Bez urazy, ale myślę, że w Telepizzy zatrudniają absolwentów z nową maturą.

18 sty 2009

Mecenat rodzinny

Koryguję tekst do czasopisma.
Chora jestem, oczy mi się zamykają, ale nie chcę zostawiać tego na jutro.
Obok siedzi NMSIE i wyłapuje to, co przeoczyłam.

On: "W tym temacie"!?
Ja: No co? Chyba może zostać?
On: Przecież tak się nie mówi!
Ja: Nie mówi się?
On: Można powiedzieć najwyżej "Na ten temat". Albo "w tej dziedzinie".
Ja: Ups. Rzeczywiście. Ale wtopa! Co ja bym zrobiła bez ciebie!?
On: Dalej byś tym walcem jeździła.

15 sty 2009

Z archiwów GG - biały wiersz NMSIE sprzątającego w domu przed remontem

pod łóżkiem znalazłem koci dzwoneczek

oprócz różnego innego badziewia i tony kurzu

ho ho ho

koty są bardzo sprytne

zabawy z dzwoneczkiem właśnie się skończyły
gdyż właśnie koty wstrzeliły go pod łóżko.

widocznie to jego miejsce

("przecież zawsze był bramkarz!")


poświeciłem latarką
nie było
to wsunąłem szufladę
i już był

pomogłem kotu

mam dobry uczynek?

14 sty 2009

Niedoceniony

Wracam z pracy do rozbarłożonego chorobą NMSIE. Jeśli ktoś nie rozumie terminu "spać histerycznie", powinien go wtedy zobaczyć.

Podchodzę do łóżka. NMSIE podnosi jedną ciężką powiekę i mówi:
- Przed chwilą wstawiłem obiad.
- O, super.
- Wiesz, strasznie mi się nie chciało wstawać...
- Mhm.
- Ale pomyślałem, że nastawię ten obiad, więc się zebrałem i wstałem, i...
- Za mało cię pochwaliłam, tak?
- No.