IDYJOTKA! - TAK MÓJ DZIADEK MAWIAŁ. NA MNIE TEŻ. Z SILNIE ZAAKCENTOWANYM "JO". MIAŁ SPORO RACJI

7 cze 2010

Odpowiednią dać słowu rzecz?

Pacyfikuję wrzeszczącą zołzę puszczeniem na Youtube piosenki Misia i Margolci o biedronce, co nie ma ogonka. Zołza okazuje się pacyfikowalna.

- Teraz tylko musimy jej wytłumaczyć, co to biedronka, bo w życiu nie widziała i nie wie, biedna, o czym ta piosenka.
NMSIE odwraca się do Lili i tłumaczy:
- Biedronka to taki sklep, w którym mama robi zakupy.

17 kwi 2010

Wyższa matematyka

Koryguję podręcznik do matematyki. Dla drugiej klasy podstawówki.
NMSIE wisi nade mną, patrzy na przykłady i czyta:

Trzy razy trzy - trzy.
Dwa razy pięć - pięć.
Cztery razy dwa - dwa.

- Co ty gadasz?!
- A nic. Wymyśliłem sobie działanie. A razy B równe B.

6 kwi 2010

Zestaw "Mała obsesja"

- A bo ja się szybko różnymi rzeczami nudzę...
- Ty?! Ty się nudzisz?! Ty się w ogóle nie nudzisz, to jest straszne, jak się do czegoś przyczepisz, to się nie umiesz oderwać, kupię ci kiedyś zestaw "mała obsesja"!
- A co niby miałoby wchodzić w skład takiego zestawu? - okazał zainteresowanie (wiedziałam, wiedziałam!) NMSIE.

Wlazłam na allegro i zaczęłam szukać takich potwornych labiryntów, którymi trzeba manipulować tak, żeby jakaś cholerna metalowa kuleczka wleciała albo nie wleciała tam, gdzie ma wlecieć albo nie wlecieć. U mnie sama myśl o takim labiryncie powoduje gwałtowne wzrastanie chęci rzucania kruchymi przedmiotami.

Pokazuję mu te ustrojstwa.

- Ooo, to jest fajne. I to. Oooo. Taki mi możesz kupić.
- No ok. 38 zeta. Zaraz, ale dlaczego ja ci mam to kupować?! Sam sobie kup.
- Zwariowałaś?! To są rzeczy na prezent. Nie będę sobie jakiegoś labiryntu kupował. Kupić to ja sobie mogę dysk twardy!




9 mar 2010

Nie jest dobrze

Byłam u fryzjera, żeby ze swojej krótkiej fryzury zrobić sobie krótką fryzurę. Jak widać, całe prawo do przełomowych zmian w moim życiu zagarnęła Lila. Fryzjerzy muszą poczekać.

Mimo wszystko trochę inaczej jest. Nawet mi się podoba.

- Wiesz, jakoś tak młodziej wyglądam z tą nową fryzurą - mówię do NMSIE.

I co się w takim momencie odpowiada kobiecie?
Otóż odpowiada się tonem wypracowanie lekceważącym "e tam, młodziej, ty przecież zawsze wyglądasz młodo". Można też filuternie zagadnąć "to znaczy co? czujesz się, jakbyś znów miała dziewięć lat?"

Nie odpowiada się natomiast:
- Też mi się tak wydaje...

To jest wrong answer, drodzy panowie, i siadać, dwója - zwłaszcza w Dzień Kobiet.


A tak przy okazji - lata całe straciłam, poszukując dobrego fryzjera. Zawsze się bałam, że jak pójdę do jakiegoś pierwszego lepszego, to mi zrobi na głowie jesień średniowiecza i ucieknie do Australii. Przeszukiwałam fora internetowe, jakieś "białe listy fryzjerów", pytałam znajomych i nieznajomych i potem wydawałam kasę na różnych uznanych mistrzów nożyczek.
Najbardziej nacięłam się u Berendowicz&Kublin, kiedy za 75 zł (promocja!) obcięli mnie tak, że nie mogłam na siebie patrzeć i na następny dzień przyszłam, żeby mi z tym zrobili COKOLWIEK w ramach reklamacji.
A teraz?
Lilkę trzeba było nakarmić, więc się wybrało fryzjera najbliżej domu. Jakiś no name zakładzik koło "Żabki". Raz byłam u pani Ilonki, raz u pani Grażynki, cała przyjemność 24 złote, a fryzura ma sens i nawet, c.b.d.u., odmładza. Vivat drobna przedsiębiorczość. Vivat panie Ilonki. Vivat macierzyństwo.

23 lut 2010

Językowy obraz świata

NMSIE dzwoni z marketu:

- Wiesz, nie mogę znaleźć tego sera, co mi napisałaś, że mam kupić.
Wiem, jak nie znosi zakupów, więc postanawiam go nie męczyć:
- No to nie kupuj. Chciałam żółty, na chleb, ale jeśli kupiłeś wędlinę, to starczy.
- Ale żółty to ja już kupiłem. Szukam białego.
- Nie pisałam nic o białym!
- Przecież napisałaś "ser". "Ser" bez określeń to jest biały, jak w naleśnikach z serem.
- Naleśniki z serem są z białym i to wiadomo. Ale samo "ser" to jest żółty.

Jak widać, różnimy się w kwestiach fundamentalnych...

Co najlepsze - po przyjściu do domu NMSIE przyznał, że kupił żółty ser tylko dlatego, żeby udawać, że nie wiedział, że chodzi o biały, bo mu się tego białego nie chciało szukać.

11 lut 2010

pracuj.pl

Od chyba czterech lat przychodzą mi na email różne oferty pracy. Przez ten czas trafiły się może ze trzy interesujące, ale co mi tam - jeden newsletter więcej, jeden mniej, skrzynka mi się od tego nie zapcha...

Dziś w zestawie ogłoszeń o pracy dostałam ofertę na stanowisko "Specjalista ds. Produktów Płaskich - Długich".

Myślę, że moje trzyletnie doświadczenie życia z NMSIE plasuje mnie bardzo wysoko w rankingu kandydatów.

7 lut 2010

Wyprawa

Odkąd przeprowadziliśmy się do innego miasta, NMSIE pracuje zdalnie.
To znaczy - za pięć ósma zwleka się z łóżka i siada przed swoim komputerem.

- Wiesz, gdybym nie spał od ściany, miałbym dwa razy bliżej do pracy.

17 gru 2009

Poemat opisowy albo Elokwencja II

Pytam NMSIE:

- A jakie koty ma Basia?
- Jednego takiego i jednego takiego.

11 gru 2009

Elokwencja

Bazylia wieczorem podchodzi do NMSIE i jak zwykle coś tam sobie miauczy.
"Jak zwykle" znaczy "jak zwykle w sprawie żarcia".

- Ale zauważyłaś, że dzisiaj gada jakoś inaczej? Tak jakby już nie mówiła "jeść, jeść!", tylko "Czytałam ostatnio, że koty powinny jeść cztery razy dziennie, NAPRAWDĘ!".

Metamorkoty



Od kiedy nasza kotka wróciła ze swojej wycieczki-ucieczki, role się odwróciły.

Tymianek z początku próbował egzystować na starą modłę, ale Bazylia usadziła go kilkoma wzgardliwymi parsknięciami: "Macho? Zdurniałeś, ty stary kapciu?! Macho to ja widziałam - ganiał za szczurami, łapał ptaki w locie, nawet psy się go bały. Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Za mały jesteś burek na macho".

Od tej pory Tymianek spotulniał. Stał się podtatusiałym kotem-omletem.
Kiedyś Bazylia nie miała prawa podejść do miski, kiedy on jadł.
Teraz Tymianek siedzi z boku i patrzy się gapowato i trochę jakby ze smutkiem, jak kotka wyżera i swoje, i jego, a potem woła o dokładkę...

Za to stał się przymilnym mruczkiem. I połasi się trochę, i pogrzeje człowieka, i dziecka przypilnuje, jak potrzeba. Nawet się dokształcił teoretycznie w swoim czasie...