17 sty 2008
Męska zaradność, cz. 2
- No jak to?! Przecież przechodziliśmy koło piwa! Myślałam, że weźmiesz, a ty nic!
- A bo nie powiedziałaś "Kochanie, może byś chciał jakieś piwko?"
napisane
17.1.08
0
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: razem
Logika informatyka
NMSIE tłumaczy coraz gorliwiej, ja coraz gorliwiej nie rozumiem. Podobno wykładowca odróżni tych, którzy naprawdę jak te ćwoki rzucali tą kostką od tych, którzy sobie zapisali tych dwieście cyferek z powietrza.
- Wiesz co, mnie by się nie chciało rzucać tą kostką.
- Ja bym rzucał, tak z pasji badawczej.
- Też mi pasja. Jak przy pisaniu sto razy "nie będę rozmawiał na lekcji".
NMSIE coraz bardziej zapala się w przekonywaniu o celowości zajęcia:
- No wiesz, można też rzucać kostką na komputerze.
- Na komputerze? Jak?!
- Robisz kostkę na komputerze i rzucasz.
napisane
17.1.08
8
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: razem
Męska zaradność
Zgodnie z przewidywaniami Idy NMSIE siedzi przed komputerem. Nie trzeba dodawać, że chudy jak zwykle.
- Umarłabym z głodu, gdybym liczyła na to, że będziesz dbał o moje żywienie!
- Jak to?
- No tak to. Nawet nie pomyślałeś o obiedzie, prawda?
- Pomyślałem!
- No to gdzie on jest?
- Pomyślałem. Zajrzałem do lodówki i nic nie było do jedzenia.
napisane
17.1.08
0
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: razem
10 sty 2008
Zabawy logopedyczne
Dialog wieczorny:
- Ej, wiesz jak mruczą małe kotki?
- Jak?
- Mjjjjj, mjjjjj, mjjjjjj...
napisane
10.1.08
0
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: razem
9 sty 2008
Dziś musiał być czwartek
Kolega dzwoni, pozdrawia z pracy i pyta Idę, czy dostała wczoraj jego sms, że on do firmy jedzie na szóstą. Mać, nie dostała, bo już spała. Zbiera się nieco mniej mozolnie i ma nadzieję zdążyć na jakiś autobus, których w stronę tego jej pracowego zadupia trochę jeździ.
Na przystanku była o 7.40. Nie najlepiej, ale spóźni się niewiele.
Autobus, który miał być o 7.45, najwyraźniej olał komunikację miejską i postanowił zostać wozem strażackim. Albo rikszą, cokolwiek.
O 7.50 zaczęła się denerwować. Nie straciła jednak nadziei - o 7.51 miała jechać czternastka.
Czternastka jechała. Ale się nie zatrzymała. Tak po prostu.
Potem przyjechało coś. Ida chciała zapytać kierowcę czegoś, czy zatrzymuje się na interesującym ją przystanku. Kierowca nie raczył otworzyć swoich drzwi. Pasażerowie z następnego włazu krzyknęli, że nie wiedzą. Super.
O 8.00 przyjechała jedynka. Jedynka, wg rozkładu, zatrzymywała się na tym przystanku, o który chodziło. Drzwi prawie przecięły Idę w połowie, ale jakoś zdołała wedrzeć się do środka.
Zorientowała się gdzieś w Tychach, że jedynka minęła jej przystanek i pojechała dalej przez hałdy i wykopy.
Ida wysiadła w jakimś no-name-place. Zadzwoniła do szefa. Powiedziała mu, że nie wie, gdzie jest, nie ma pieniędzy na taksówkę, telefon jej się zaraz wyładuje i w ogóle ma dość.
Poprosiła o dzień urlopu i na gapę wróciła do domu.
napisane
9.1.08
3
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: osobno
5 sty 2008
Szkoła szycia
Co należy zrobić?
- Założyć.
- Zmierzyć, ile ramiączka trzeba zaszyć.
- Spiąć szpilkami.
- Sfastrygować.
- Przeszyć.
- Przymierzyć jeszcze raz.
- Ewentualnie poprawić.
Co robi Ida?
- Nie mierzy i przeszywa. Krzywo, ale to z tyłu, więc kto to zobaczy? Drugi tenor od lewej?
Sukienka pasuje. Idealnie.
Wniosek: mierzenie i fastrygowanie to ściema dla mięczaków :]
*) Taki wtręt logopedyczny.
napisane
5.1.08
3
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: osobno
31 gru 2007
Szkoła gotowania
Ida postanowiła upiec ciasto.
Przepis na ciasto wyglądał tak:
30 dag mąki
15 dag cukru
10-15 dag masła
4 jaja
cukier waniliowy albo olejek migdałowy
2 łyżeczki proszku
ewentualnie mak
Pianę sztywno ubić, dodać cukier i żółtka i mieszać z pianą.
Potem dodać mąkę z proszkiem i zapachy.
Można wsypać pół szklanki maku. Delikatnie wymieszać
Wlać mleko jeśli ciasto za gęste.
Ida poczuła wiew buntu. Dziesięć deko, piętnaście deko, paranoja.
Dała na oko mąki, na oko cukru, jakieś za gęste wyszło, więc wbiła nadprogramowe jajko. Chlusnęła olejku migdałowego jakby chciała wyprodukować pochłaniacz do wc, przypomniało jej się, że twarde masło od leżenia w lodówce nie zrobiło się bardziej miękkie, więc zastąpiła je olejem słonecznikowym. Wlewając "po uważaniu". Na końcu mak. Pół szklanki, też coś, jakby trochę więcej miało zaszkodzić...
Teraz czeka na efekt, potwierdzający jej adhokową teorię, że przy pieczeniu nakaz dokładnego trzymania się proporcji to ściema dla mięczaków.
Update'y z placu boju:
16.10 W domu zaczęło pachnieć.
16.15 Ciasto od 20 minut w piekarniku. Nie bardzo rośnie. Hm.
16.30 E, urosło. Teoria się sprawdza.
17.06 Po przestygnięciu i pierwszej degustacji: smakuje dobrze. I już. Śmierć frajerom i dekagramom!
napisane
31.12.07
1 x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: osobno
26 gru 2007
Mamy nosa
- No to co robimy?
- No co? Dzwonimy do pogotowia gazowego.
Panowie zostali poinformowani, gdzie i czym śmierdzi. Przyjechali za pół godziny. Pukają. Otwiera NMSIE.
- Dzień dobry. No i co? Czują panowie?
- Ta. Ziemniaki się spaliły.
Hm. Trochę głupio mi było. Na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że nieczęsto palę ziemniaki *).
. . .
*) Jestem za leniwa, żeby je obierać. Jemy ryż. Spalony ryż to zupełnie inny zapach.
napisane
26.12.07
0
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: razem
Miara poświęcenia
.
NMSIE stwierdził, że utył. Tłumaczę mu, że wcale nie ma wystającego brzucha, tylko nareszcie jakaś jego część ciała przestała być przeraźliwie chuda. I żeby się nie przejmował, bo ma najpiękniejszy brzuch na świecie.
Przed świętami przytargał do domu wielką paczkę ze słodyczami - pokłosie spotkania opłatkowego made by szefostwo.
- O, marcepan! - mówię - i czekoladki! I delicje! O! A tu coś specjalnie z myślą o tobie wetknęli! - patrz, snickers! (dotychczas NMSIE z lubością i zapamiętaniem stosował dietę snickersową, ze wskazaniem na pory wieczorne. Nie szkodziło mu. Świnia).
- Rzuciłem snickersy - odpowiedział ponuro.
napisane
26.12.07
0
x komuś chciało się coś napisać
Szufladki: razem

