IDYJOTKA! - TAK MÓJ DZIADEK MAWIAŁ. NA MNIE TEŻ. Z SILNIE ZAAKCENTOWANYM "JO". MIAŁ SPORO RACJI

9 lis 2006

Nie nadaję się do tego

Tłuczemy przez godzinę środki poetyckie.

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.

- Co można powiedzieć o środkach artystycznych w tym fragmencie?
- ....
- Czy to, co jest tutaj opisane, można rozumieć dosłownie?
- Tak.
- Hmm, inaczej: czy na co dzień mówimy, że godzina miesza się z lękiem?
- Tak.
- No ok, chyba źle sformułowałam pytanie. Jak to rozumiesz, że godzina miesza się z lękiem?
- Że na przykład jest ciemno i się boję.
- Super! Że się boisz. Świetnie. Rozumiesz. Świetnie. Ale czy ludzie tak mówią? Czy zamiast „boję się” powiedzą „godzina miesza mi się z lękiem”?
- No.
- Nie, słonko, ludzie tak nie mówią.
- Ale dlaczego?
- Bo tak się mówi w poezji. Zwyczajny człowiek powie po prostu, że się lęka, boi. Bo dosłownie godzina nie może się z niczym mieszać.
- Może.
- Nie może (Boże, ja już nie wiem, może może? Może może się mieszać. Ta godzina. A w ogóle to wybrałam zły przykład.) I ludzie w ten sposób nie mówią. Nie mówią, tak? Ok, nie musisz rozumieć (JA TO NAPRAWDĘ POWIEDZIAŁAM! MATKO!). Po prostu to wiedz. Że nie mówią.

...jestem złą nauczycielką, jestem złą nauczycielką, jestem złą nauczycielką, jestem złą nauczycielką...

- A jeśli, słonko, nie możemy rozumieć czegoś dosłownie, to to jest... to jest...
- To to jest... limeryk.

...jestem złą nauczycielką, jestem złą nauczycielką, jestem złą nauczycielką, jestem złą nauczycielką... ale właściwie... przynajmniej częściowo trafił.

[...]

Wymęczył mnie okrutnie. Czuję się jak flak po kaszance i marzę tylko o tym, żeby się położyć i spać do rana.

- No, kończymy.
- Ale jest dopiero trzy po piątej. A ja się spóźniłem 6 minut.
- No właśnie. Spóźniłeś się, a planowo mamy do piątej. Jesteśmy trzy minuty po czasie.
- A jakbym przyszedł punktualnie, to byśmy zdążyli zrobić te zadania i nie miałbym do domu?
- Zdążylibyśmy, ale do domu inne bym ci dała. Kurtkę masz na łóżku.

...

- O, a pani ma lustro w przedpokoju?
- Tak (nie, kurczę, twojego sobowtóra za szybką?)
- A mogę wiedzieć, kto tam mieszka w tym pokoju?
- Pani Ela.
- Ale kto to jest?
- Moja znajoma.
- A proszę pani...
- Słuchaj, spieszę się, zaraz muszę wyjść.
- A to dlaczego się pani nie ubiera? (nauczka na przyszłość: proste kłamstwa - prosta demaskacja).
- Bo jestem ubrana!
- Aha, tylko buty i wyjść, tak?
- Ta. (Od ciebie uciec, gargulcu, to nawet w samych skarpetkach :D).

2 komentarze:

kalka pisze...

No Iduś z tym sobowtórem to boskie bylo:D a co do belferskiej cierpliwości, mam tak samo jak nie gorzej.. ale zrzucam to na brak motywacyjnego:P

Idyjotka pisze...

Kochanie, ja uważam, że jestem a n i e l s k o cierpliwa. Ja już się od tego dziecka takich cudów dowiadywałam, że gdybym nie była cierpliwa, Roman miałby kolejny materiał do przemyśleń o trudnej sytuacji moralnej w polskiej oświacie.