IDYJOTKA! - TAK MÓJ DZIADEK MAWIAŁ. NA MNIE TEŻ. Z SILNIE ZAAKCENTOWANYM "JO". MIAŁ SPORO RACJI

2 lis 2007

Na bezrybiu i rak ryba

Szare smętne popołudnie. Obejrzeliśmy już teatr telewizji i pozaczajaliśmy się na pół mendla wampirów.

- Zróóbmy coś...
- Ale co?
- Pojedźmy do schroniska i weźmy sobie małego kotka!
- Kotka?!
- No to chociaż kupmy kuwetkę...

2 komentarze:

mademoiselle pisze...

Taak.. nad adopcją pierwszego kotka trzeba długo i podstępnie pracować. Za to z drugim idzie już łatwiej :P

Idyjotka pisze...

Dzięki :)
Tu sprawa jest o tyle skomplikowana w swej prostocie, że my oboje chcemy. I to od razu dwa, więc łatwiej pójść może najwyżej z trzecim.

Tylko jakoś tak... Problem z męską decyzją "tak, dziś bierzemy kota. Tak, właśnie TEGO kota".
One są za ładne i jest ich za dużo.
Chyba czekamy, aż nam się jakiś sam napatoczy na tyle wyraźnie, że już weźmie i zostanie ;)